Paweł Ciach
środa, 16 listopada 2011
Najważniejsze odkrycie tego festiwalu: Robert Walser. Niestety, podobnie jak Houellebecqu, on też nie przyjechał...
wtorek, 20 września 2011
Un bol be pré - co to takiego???? Poniżej znakomite źródło francuskie: http://www.cnrtl.fr/ - Centre National de Ressources Textuelles et Lexicales, które jednak nie wyjaśniło mi znaczenia tych słów, a zwłaszcza owego "pré"... oczywiście w tym kontekście. Pomocy! A może to parafraza wyrażenia: "un bol d'air", czyli "(zaczerpnąć) odrobiny (świeżego) powietrza"? - Ok, już mam odpowiedź - według mojego studenta chodzi o "odę morską" i to ponoć stary skandynawski zwyczaj...
środa, 07 września 2011
Zacząłem tłumaczyć opowieść Pascala Quignarda "Słowo na końcu języka" (roboczo na razie tytułuję).
niedziela, 05 czerwca 2011
To jeden z urodzinowych prezentów. Zaczynam lekturę. Czeka mnie ponad 560 stron nowej (w miarę) powieści autora "The Corrections".
poniedziałek, 30 maja 2011
Gioavanni Pico della Mirandola tak pisze w słynnej "Mowie o dostojeństwie człowieka" (cytuję za równie słynnym - ? - Peterem Burkem).
piątek, 27 maja 2011
Tych tłumaczeń nie ma wiele. Poniżej garść informacji.
środa, 25 maja 2011

Położyłem rękę na klamce i powoli otworzyłem niebieskie drzwi. Stałem na dworzu, dokładnie na swoim podwórku. Szedłem ulicą samotny, smutny, nawet nie miałem przyjaciół, skręciłem do kafejki. Nie było miejsc, więc usiadłem obok bardzo ładnej dziewczyny. Przedstawiliśmy się sobie, ona nazywała się Alicja. Zaprosiłem ją do siebie. Zjedliśmy razem kolacje i postanowiliśmy za siebie wyjść. Wyjechaliśmy w podróż poślubną na Karaiby. Wynajęliśmy małe mieszkanie nad plażą. Poszliśmy wykąpać się w morzu, oglądaliśmy ryby, koralowce i inne przepiękne rzeczy. Potem poszliśmy zwiedzić miasto Karabana. Zatrzymaliśmy się na tiramisu. Następnego dnia musieliśmy wracać do Polski. Alicja rodziła. Czekałem w poczekalni. Wyszedł lekarz i powiedział mi, że Alicja nie żyje, a dziecko ciężko zachorowało. Płakałem, nie, nie mogłem przestać. Wróciłem do domu.

Położyłem dłoń na klamce i powoli otworzyłem niebieskie drzwi, chciałem, aby te chwile powtórzyły się, ale nic nie zdziałałem. Wziąłem pistolet i powoli nacisnąłem spust...

Samobójstwo nie jest rozwiązaniem, życie toczy się dalej prawie, że bez końca, mamy w sobie wielki dar.

Ignacy, lat 10, pod opieką p. Anny Piotrowskiej

23:28, pawelmichal68
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 maja 2011

 

stoję w samym środku świata

rozglądam się dookoła i widzę wszystko co istnieje

nie należę do nieba i nie należę do ziemi

nie jestem śmiertelny ani nieśmiertelny

mogę ciągle sam siebie tworzyć i ugniatać

mogę dążyć do boskiej doskonałości

i mogę jej ostatecznie zaniechać

mogę rosnąć według własnej woli

a moja wola jest wolna

mam w sobie zarodki wszelkiego życia

dopóki jestem, niosę w sobie nadzieję, której nie zaniecham

widzę zielone pola wysokie zboże aż po horyzont

ptak zrywa się do lotu liście drgają na wietrze drzewo daje cień

jestem w samym sercu świata i widzę każde istnienie

wszelkiego życia mam w sobie zalążek

 

z Giovanni Pico della Mirandola

 

Czarnolas 2008

poniedziałek, 02 maja 2011
Zawsze pod prąd... przejeżdżając obok zabarykadowanych beatyfikacją Wojtyły Wadowic, wstąpiliśmy do Gorzenia Górnego, dworku Tytusa i Emila Zegadłowiczów, dzisiaj muzeum pisarza. Tutaj cicho i pusto, nie ma telebimów, kamer lokalnych telewizji i podbeskidzkiego ludu przed ołtarzem. Ale już nazajutrz usłyszę w TVP INFO słowa jakiejś paniusi z wadowickiego gimnazjum, która wykoncypowała sobie odnowienie wszystkich płyt nagrobnych na tamtejszym cmentarzu na cześć papieża. O, ludzie! Literatura przegrywa z ludowymi potrzebami kultu świętych. Papież, Polak, Polska katolicka, święta i nabożna. Na kolana! A przecież Wojtyła był także literatem, ale kto go czytał, dramaty, wiersze, encykliki, ręka w górę! Dzisiaj jest już tylko beatyfikowanym...
środa, 27 kwietnia 2011
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9